19 czerwca 2015

Miłość jako energia - cierpienie jako przejaw altruizmu Elżbieta Rogalska

W miłości pojawiają się takie zachowania jak odżywianie - w znaczeniu, w którym fakt przebywania z Tobą pogrążonym w miłości stanowi dla innych osób odżywkę energetyczną.
M. Grzesiak Success and change.


Temat miłości został już przeze mnie poruszony w jej filozoficznym aspekcie, jako zjawiska nie mogącego być ujętym w definicję. Powiedzieliśmy też, że miłość jest trudna wobec umierających, link do wpisu: Trudno o miłość - tanatopedagogika. Dzisiaj natomiast powiemy sobie o miłości jako energii, która przepływa od nas i do nas, od wszystkich i wobec wszystkiego. Mateusz Grzesiak określa miłość jako odżywkę energetyczną, którą oddajemy i pożeramy, jak energię radości. Miłość bowiem jest nabudowana właśnie na emocji radości. Kiedy się cieszymy to równocześnie miłujemy. Jest tak, ponieważ radość nie mogłaby występować razem z nienawiścią. Ani miłość nie mogłaby występować wspólnie ze złością. Te dwie emocje radość i miłość dają ogromną dawkę energii. Co jednak z ludźmi nazywanymi masochistami, ludźmi którzy kochają cierpieć, kochają ból, kochają swoich oprawców, lubią być męczennikami? Czy można kochać cierpienie? Cierpieć czyli przeżywać ofiarę, w związku z tym cierpienie wiąże się z altruizmem: cierpię za kogoś, dla kogoś, w imię czegoś, więc jestem dobry, poprawiam sobie nastrój, mam lepszą wizję siebie. Masochiści w takim ujęciu łączą więc miłość z cierpieniem, w rezultacie w ich wizji są altruistami.


autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz