6 września 2016

Mimesis – człowiek marionetka – w poszukiwaniu braku pozorów Elżbieta Rogalska



Mimesis – człowiek marionetka – w poszukiwaniu braku pozorów



Abstrakt: Artykuł opowiada o człowieku, który dał się ujarzmić. Zaspany nadal pozostaje w bez ruchu, trwa w pozorach i narzuconych mu rolach. Twierdzenia te odnoszą się do twierdzenia Edwarda Gordona Craiga oraz Tadeusza Kantora.

Człowiek według Edwarda Gordona Craiga

Edward Gordon Craig to już praktycznie legenda teatru. Jednak jego twierdzenia o lalkach, którymi obdarował naturę ludzką, są uniwersalne, aktualne i myślę przyszłościowe, może nieco w zmienionym ujęciu.

„Kto wie czy lalka nie stanie się wiernym tłumaczem pięknych myśli artysty? Czyż nie wolno oczekiwać z nadzieją tego dnia, który zwróci nam znowu figurę, czyli symboliczny twór wykonany ręką biegłego artysty, abyśmy odzyskali pojęcie tej „szlachetnej sztuczności”, o której mówi starożytny pisarz? Wówczas wyswobodzilibyśmy się od okrutnego wpływu emocjonalnych wyznań słabości, których świadkami są co wieczór zebrani w teatrach ludzie i które w nich z kolei wzbudzają te same słabości, jakie aktor objawia na scenie. W tym celu powinniśmy dokładać starań, by wskrzesić te figury; nie zadowalając się lalką, musimy stworzyć nadmarionetę” (Craig 1964, s. 85)

Człowiek według Tadeusza Kantora

Pisząc o zmienionym ujęciu mam na myśli twierdzenia Tadeusza Kantora, który zgadzając się z prezentowaną wyżej teorią Edwarda G. Craiga, odmienił ją, sugerując, że nadmarionetki można oddać tylko za pomocą odwołania się do śmierci. Edward G. Craig uważał, że człowiek jest manipulowany przez Boga i los. Człowiek, w ujęciu masowym, to według artysty, osoba, która interpretuje dzieła stworzone przez innych ludzi. Wszystkie dzieła odtwarzające rzeczywistość, interpretujące świat, interpretujące dzieła artystyczne, naukowe, to tylko swojego rodzaju mimesis, czyli naśladownictwo. Dla autora powyższego cytatu człowiek umasowiony, człowiek tworzący to co już istnieje, jest tylko marionetką, która kopiuje wielkich autorów. Symbole, które człowiek umieszcza w swoich nowych dziełach, są po to aby wyzwolić z siebie emocje, odczuć katharsis. Człowiek w takim ujęciu to człowiek poszukujący prawdy w życiu. Człowiek miotający się od jednej interpretacji do drugiej, która każda kolejna nie wnosi nic nowego. Jawi się jako człowiek odtwórczy, któremu brakuje woli tworzenia rzeczy nowych. To człowiek, który produkuje i konsumuje. Jeżeli dochodzi już do interpretacji to jest to zdaniem autora „emocjonalne wyznanie słabości”. Świat współczesny za sprawą Tadeusza Kantora zmienił nieco ten pogląd. Manekiny stały się odbiciem drugiego dna człowieka. Od tej pory człowiek za pomocą marionetek został wyposażony w możliwość wyleczenia terapeutycznego swoich traum. W ujęciu Tadeusza Kantora manekin był uosobieniem pozorów, braku przekazu, braku czegoś więcej niż to co widoczne, braku symboliki, która nawiązywała by do transcendencji. Manekiny to osoby, z którymi „ja” człowieka pragnie się identyfikować, muszą więc coś przekazywać. Jako, że są nieme i towarzyszy im ciągły bez ruch – są symbolicznie rozumiane jako śmierć, koniec, brak.     Człowiek zdaje się być lalką, rzeczą, czymś czym można bez trudu sterować, a i tak nie wzniesie buntu, będzie ujarzmiony pokornie wykonywał zalecone mu zadania. Brak refleksyjności, brak manifestu równoznaczny jest ze śmiercią, brakiem ruchu, sposobności i ducha walki. Lalka zaczęła więc występować jako obraz rzeczywistości, nie artystyczne dzieło, które miało bawić, reprezentować jakieś wartości. Stała się kukiełką, która mówi o tym jak jest – bez możliwości sprzeciwu wobec osoby, która nią kieruje. Metaforą centrum manekinów może być każda tradycyjna szkoła: tłumy manekinów wpisują się w ramy wyobrażeń jakie narzucają im nauczyciele, podczas każdej lekcji. Trwałość takiego zabiegu, wymodelowanie  ucznia na swoją wizję człowieka, odbywa się od jego najmłodszych lat, jest zatem mocno zakorzeniona i czyni z człowieka bezwolną maszynę, zaprogramowaną na posłuszeństwo z przymusu, nie z własnej woli. 

Krótkie podsumowanie
            Reasumując człowiek współczesny to człowiek teatru. Symboliczny manekin, który pozwolił sobą kierować. Stał się bezwolny, bez refleksyjny, dążący za tym co mu narzucono. Pozwolił wpisać siebie w ogólne ramy. Zapomniał o wartościach transcendentnych. To człowiek, który pomimo niezgody, milczy, boi się, brak mu wiary w powodzenie walki, towarzyszy mu brak ruchu – który wykonuje tylko, jeśli mu na to zezwolą. Reprezentacją manekinów, a dokładniej centrum manekinów, może być każda tradycyjna szkoła, która wpisuje w swoje ramy ucznia i narzuca mu wszystko: od sposobu ubierania, przez sposób zachowania się na zajęciach, po sposób realizacji powierzonych mu zadań. Może nauczanie wyprzedzające zmieni ten stan rzeczy?

Literatura:
Craig, E.G. O sztuce teatru, tłum. M. Skibiniewska, Warszawa 1964.
Kantor, T. Teatr śmierci, [manifest artystyczny], Biblioteka galerii Foksal 1975.

autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz