16 lipca 2015

Nadzorować i karać, czyli inspiracja M.Foucaultem Elżbieta Rogalska




Stworzony z nieforemnego ciasta, wytresowany na maszynę -
człowiek idzie przez świat. Noga w nogę, ręka w rękę, krok po kroku.
Idzie tam gdzie reszta klonów, ułożonych z nieporadnych ciał kalki.
Reprodukowali siebie samych, teraz tworzą kserokopie z podobiznami,
automatycznymi nawykami wizji Foucaulta. Człowiek urobiony – na maszynę,
dziś homo ludens, jutro homo laborans, później homo faber a może homo creator;
kim chcesz żeby był człowiek? edukacji instancjo.

Niepotrzebny jest nam nadzór nad każdym krokiem wykonanym za dnia,
nad każdą myślą skierowaną w świat – mikro, mezo, makro , bez prywatny świat.
Mroczny świat edukacji, mroczny świat instytucji państwowych, świat mas. Stworzony
z masy sztywnego umysłu. Manipulacja na każdym kroku, manipulacja wśród nas. Tak
tęsknie do Twojego umysłu, bez manipulacji, bez plam, bez nitronu kłamstw. Brońmy się
przed komformizmem narzuconych fraz.

Nadzorować i karać, ujarzmiać potencjał, umniejszać do skali szarości.
Nie wiedzieć więcej, wiedzieć mniej więcej tyle co przeciętnie.  Ze zniekształconego ciasta
ulepiony człowiek, z ceglanego ciasta, jeśli zechcesz go znać, pokonaj las
szybkich i wściekłych entów, z ciasta ulepszonego nawozami nazw. 

autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

32 komentarze:

  1. Ładny jest ten wiersz :) Ciekawy post :)


    Julia G.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nasz świat jest tak dziwnie stworzony, przez ludzi, którzy wolą nami manipulować, a nie mówić nam prawdę. I edukacja też dziwnie jest stworzona, bo zamiast uczyć jak być pełnowartościowym i uczciwym człowiekiem, obywatelem i wychodzącym poza utarte, sztywne schematy pracownikiem lub pracodawcą - to często uczy czegoś zupełnie innego. Wydaje mi się, że naprawdę trafną myśl wysunął pan Foucault porównując dzisiejszego człowieka jako urobionego na maszynę i zupełnie "ślepo" podporządkowanego standardom kultury masowej i jej manipulacji. Czytałam nawet na jakiejś stronie, że mamy teraz wojnę kulturową (czy nawet polityczną, bo politycy też mogą decydować o tym jakie standardy jakości lub braku jakości żywności czyli tego co się w niej znajdzie, jakie dodatki chemiczne - można zatwierdzić lub nie, np, w USA tak o tak sobie politycy zatwierdzili wprowadzenie produkcji owoców genetycznie modyfikowanych to znaczy owoców GMO, które nawet nie będą w żaden sposób oznakowane. GMO oznacza wprowadzenie do produktów nowych, nieznanych, genetycznie modyfikowanych genów, które mogą powodować w nas większą zachorowalność na choroby lub nawet powstanie nowych, nieznanych dotąd chorób. A politycy wymyślili sobie, że nie powiedzą całej prawdy ludziom, a właściwie ich oszukają i nagłośnią, iż GMO jest zdrowe. Mam nadzieję, że w Polsce nie wprowadzą tego, bo już nawet owoców nie będzie można jeść.) czyli świat mediów, reklam oraz producentów żywności lub ogólnie tych co stoją nad nami i decydują o różnych rzeczach, przeciwko nam ludziom i konsumentom, nieświadomym owych manipulacji.

    Julia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorki za błędy składniowe lub stylistyczne, ale pisałam na szybkiego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu :) wazne ze sie starasz

      Usuń
  4. Dzieki :) konsumpcjonizm w edukacji jest tym gorszy ze dotyka dzieci. Poprostu wladza potrzebuje odpowiedniego typu robotow a wytresowanie masy uczniow i tak majacych obowiazek szkolny jest tansze niz konstrukcja maszyny. Wystarczy zmniejszyc wymagania dla osob ktore moga uczyc bo im mniej swiadomy nauczyciel tym latwiej nim manipulowac.

    OdpowiedzUsuń
  5. W pełni się z tobą zgadzam. Dodałabym jeszcze,że w ogóle w Polsce to powinien wejść jakiś nowy program studiów na wszystkich kierunkach, bo tego co się studenci uczą na zajęciach i z podręczników to tak naprawdę dawno już przestarzała i zupełnie niepotrzebna wiedza, niepasująca do realiów naszego współczesnego świata. I potem ludzie zaczynają pracę i okazuje się, że nie mają wielu potrzebnych kompetencji, aby w swoim zawodzie rzeczywiście być profesjonalnym i pomocnym dla ludzi. Np. na medycynie to uczą głównie doboru różnych farmaceutyków (leków) do odpowiednich jednostek chorobowych, ale np. nie uczą się prawie nic o podstawowych zasadach z zakresu poradnictwa (dawania wsparcia pacjentowi), dietetyki (zmiany nawyków żywieniowych, zasad zdrowego odżywiania) lub z zakresu medycyny naturalnej czy naturoterapii (naturalnych metod i technik leczenia chorób), lub ta wiedza jest bardzo mocno okrojona. I tak oto pójście do lekarza kojarzy się nam wyłącznie z badaniami i przepisywaniem leków. Minusem jest też to, że lekarze niewiele nam tłumaczą co się dzieje z naszym organizmem, który swoimi objawami wyraźnie daje nam jakieś konkretne sygnały, znaki. Myślę, że warto samemu spróbować nauczyć się odczytywać te sygnały np. po zjedzeniu czegoś np, batonika, chipsów, coli (pepsi) itd. zapytajmy się samych siebie, czy dobrze się z tym czujemy, czy nasz organizm rzeczywiście cieszy się z dostarczenia mu tak dużej ilości cukru lub często słodszych od niego, sztucznych słodzików (co łączy się z gwałtownym wzrostem glukozy we krwi i z przepracowywaniem się naszej insuliny, która wszelkimi siłami próbuje obniżyć ten niespodziewany wzrost glukozy i w końcu się jej udaje i obniża go poniżej normy, przez co czujemy znowu apetyt na słodkie i tak w kółko) lub znajdującego się w chipsach trującego akrylamidu? Jak nas boli nagle głowa, nie bierzmy od razu tabletek przeciwbólowych, ale zastanówmy się, co mogło być przyczyną tego bólu? Warto samemu szukać przyczyn naszych dolegliwości i próbować je eliminować np, poprzez modyfikację naszej diety, zmianę stylu życia czy eliminację szkodliwych dla nas produktów, zanim na tą dolegliwość łykniemy tabletkę "cud",bezgranicznie wierząc w jej jedyną skuteczność.
    A może właśnie są inne, bardziej naturalne (ale jednocześnie i bardziej niewygodne dla nas, bo więcej trzeba się samemu wysilić i postarać) metody leczenia naszych dolegliwości, takie po prostu na wyciągnięcie ręki? :)


    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej ruchu , więcej warzyw - to dla niektórych (szczególnie starszych) ludzi, wymysł współczesności np. wegetarianizm to dla, szczególnie katolików, diabeł wcielony ;) Poza tym w szkołach powinno się zacząć nauczać planowania, bo bez tego nie da się pogodzić sportu ze szkołą i pracą. Trzeba uczyć, że wykonanie jednej rzeczy naraz jest korzystniejsze niż mln rzeczy naraz - bo robisz to dokładniej i nie musisz później poprawiać, oszczędzasz czas, który możesz wykorzystać dla rodziny lub na zabawe, samokształcenie - co wolisz.

      Usuń
    2. Dlaczego wegetarianizm tylko dla katolików? To, że ktoś się przejmuje tym, że zabija się zwierzęta, po to, żeby je potem zjadać jako mięso, to raczej jest to zwykły przejaw empatii lub czasem mody, żeby być eco itd. Poza tym wegetarianizm,gdyby w niego włączyć trochę mięsa od czasu do czasu to jest bardzo zdrowy. Tylko, że jest bardzo czasochłonny, bo przygotowywanie sobie posiłków prawie z samych (i to bardzo wielu i różnorodnych) warzyw i to w taki sposób, by ci rzeczywiście smakowało i było pyszne, zabiera tak naprawdę mnóstwo czasu, niż zjedzenie na śniadanie i kolację kanapki z szynką czy parówką.
      Natomiast zgadzam się z tobą, że w szkołach brakuje i to bardzo uczenia różnych rzeczy i umiejętności, które o wiele bardziej przydałyby nam się w życiu, tak jak ty np. piszesz - umiejętności planowania. Mnie prawdę mówiąc szkoła niewiele nauczyła, prawie nic. Całą wiedzę na temat siebie, swoich mocnych stron lub odnajdywania się w życiu trzeba tak naprawdę samodzielnie zdobywać, poza szkołą.

      Julia

      Usuń
  6. Jeżeli chodzi o program nauczania na medycynie lub nawet na dietetyce, to nie wiadomo np. czy studenci nie uczą się przy okazji masy błędnych informacji ze starych podręczników, nieskoordynowanych z najnowszymi badaniami z zakresu tych dziedzin. Bo skoro postęp technologiczny idzie do przodu, to również wiedza naukowa cały czas się rozwija i aktualizuje.

    Natomiast z moich obserwacji tego co się znajduje chociażby we współczesnych podręcznikach nauczających psychologii, to brakuje w nich tych najnowszych badań m.in. dotyczących niektórych cech temperamentalnych i prawidłowego ich rozumienia. W przedszkolach, szkołach, na lekcjach biologii, na uczelniach (np. na pedagogice wczesnoszkolnej i metodyce edukacji przyrodniczej) uczymy się ustanowionej przez pewnego naukowca dawno temu "Piramidy zdrowia" lub inaczej "Piramidy żywieniowej",według której spożycie węglowodanów jest bardzo ważne, bo dostarcza nam potrzebnej energii (zasobów energetycznych) na cały dzień do życia. A to wszystko to ponoć nieprawda, oszustwo. Jest to tylko jeden z błędów w historii medycyny i nauki o zdrowiu, który zyskał na popularności i na stałe wszedł w masowy, globalny obieg informacyjny, za sprawą pewnego (chyba amerykańskiego) naukowca, który dzięki swoim nieprecyzyjnym i nie prawidłowo zweryfikowanym badaniom doszedł do takich, a nie innych wniosków i zyskał nam tym sławę/karierę). Po nim natomiast ktoś inny jeszcze raz przeprowadził badania, które w ogóle się nie zgadzały z jego wnioskami. Dlatego dzisiaj uczymy się tak naprawdę kłamstw o zdrowiu, zamiast rzetelnych, prawdziwych i rzeczywiście sprawdzonych naukowych informacji.

    To dotyczy m.in. wiedzy na temat tłuszczy (okazuje się, że wszystkie tłuszcze, oprócz tłuszczy trans - wysokoprzetworzonych, są zdrowe i nie powodują otyłości), a także: węglowodanów i cukrów (ich nadmierne spożywanie pod wieloma różnymi postaciami wiąże się z rozwojem chorób, w tym cywilizacyjnych i jest przyczyną odkładania się niepotrzebnej nam, dodatkowej tkanki tłuszczowej w ciele) oraz cholesterolu (podwyższony poziom cholesterolu w organiźmie jest zdrowy, obniżanie go jest niepotrzebne, jest to tylko jeden z licznych kłamstw reklamowych i medycznych, który wszedł w obieg, po to byśmy chętniej kupowali lekarstwa i truli się margarynami, zawierającymi szkodliwe tłuszcze trans).

    W wielu najnowszych artykułach naukowych na ten temat jest wyraźnie napisane, że naukowcy do niedawna (czyli mniej więcej do teraz) byli aż 30 lat w błędzie, twierdząc, iż to co my uważamy za niezdrowe (np. tłuszcze, cholesterol) jest tak naprawdę zdrowe, a to co my uważamy za mniej więcej zdrowe (węglowodany, mąka pszenna i cukier) jest tak naprawdę wielkim śmieciem, którym zupełnie niepotrzebnie codziennie "zapychamy" nasz organizm.

    Jak widać, nasza współczesna edukacja potrzebowałaby solidnej reformacji/zmiany, takiej która usunęłaby raz na zawsze wciskanie nam do głowy bzdur, a nauczyła nas prawdy oraz pracy i funkcjonowania w życiu dorosłym według sprawiedliwych i uczciwych zasad, podmiotowego traktowania siebie nawzajem, kreatywności i innowacji, odwagi, samodzielnego myślenia i umiejętności śmiałego wdrażania własnych, nonkonformistycznych i często kontrowersyjnych, ale i wartych uwagi i zastanowienia pomysłów. :)

    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do psychologii teraz prym wiedzie coaching, który uwzględnia nie tylko temperament ale również metaprogramy człowieka. Niektórzy krytykują coaching ale warto tam zajrzeć, zawiera wiele ciekawych ujęć - oczywiście jeśli korzysta się z dobrych autorów, a nie niektórych youtuberow. Polecam Adama Dębowskiego, Mateusza Grzesiaka i Macieja Bennewicza :) Na rynku są nowe książki z zakresu psychologii tylko nie zawsze są do wypożyczenia w bibliotekach, a że książki są drogie to nikt ich nie czyta - tzn. człowiek zarabiający standardowo nie czyta bo za co? Biblioteki muszą zostać lepiej wyposażone do wypożyczania, bo w czytelniach owszem są ale na miejscu.

      Usuń
  7. Podaję źródła, z których się o tym dowiedziałam. :)

    1) Bryan Hubbard (2015), "Nie tłuszcz, tylko cukier!" w czasopiśmie "O czym lekarze ci nie powiedzą: twoje zdrowie w twoich rękach", Nr 3: maj-czerwiec, str. 70 - 72.

    Cytuję:

    "Tłuszcz nasycony znajdujący się w czekoladzie lub wołowinie pomaga utrzymać serce w dobrej kondycji. Okazało się ponadto, że ciemna czekolada spożywana w młodości obniża ciśnienie krwi oraz zmniejsza ryzyko zapadania na choroby krążenia. (...) cukier jest odpowiedzialny za występowanie problemów z sercem. (...) eksperci powoli odchodzą od teorii obwiniającej cholesterol. Słyszy się nawet głosy, że jego frakcja LDL zatyka tętnice w ramach naturalnej reakcji obronnej organizmu. Chodzi o to, że cholesterol gromadzi się w ścianach naczyń krwionośnych,aby zreperować uszkodzenia powstałe tam wskutek toczącego się procesu zapalnego, który to wywołany jest stresem fizjologicznym powodowanym przez bogatą w cukier żywność przetwarzaną przemysłowo."


    2) https://www.youtube.com/watch?v=NUa9mt3xpew - filmik nagrany przez nastoletnią dziewczynę, która opowiada o tym, że nasza współczesna piramida żywieniowa to oszustwo! Zachęcam do obejrzenia :)


    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że colę z menu trzeba wyrzucić ;) może dlatego ze szkół miały zostać usunięte automaty ze słodyczami i zostać zastąpione zdrowymi kanapkami - co chyba nikt nie spełnił :D

      Usuń
    2. Tak. W USA ponoć teraz od niedawna wprowadzili sklepiki szkolne lub bufety serwujące normalne jedzenie, np, owoce lub jakieś zwykłe kanapki (zamiast fas-foofów i słodyczy) i chyba nawet nowy przedmiot lub nowy program nauczający edukacji zdrowotnej - moja siostra na facebooku dodała taki komentarz z linkiem do jakiejś strony, ale chyba musiała go już usunąć. I w Polsce powinno się zrobić tak samo, bo ponoć po USA, Polska staje się drugim krajem, w którym ludzie strasznie źle się odżywiają. Gdzieś coś takiego słyszałam lub wyczytałam.

      Usuń
    3. Tak. Ja już od kilku dobrych lat nie piję coli (jeszcze tylko czasami piłam w kinach, ale teraz nawet do kin nie chodzę :P) i nie jem pop-cornu. Od ostatnich 2 lat nie jem też fast-foodów. Wcześniej w ogóle nie wiedziałam co tam sie znajduje, ale teraz jak się tylu informacji naraz dowiedziałam, to to jednak zniechęca.

      Na jednej stronie przeczytałam niedawno, że w coli jest 5 różnych składników chemicznych, w tym aspartam!!!. (sorki, że ci tego nie przesłałam, ale jeszcze tego nie wiedziałam)

      Można też przeprowadzić eksperyment i kupioną colę w sklepie wylać na patelnie i podgrzać i wtedy okazuje się, że to co jest w coli wyparowuje i na patelni pozostaje sam cukier. I tego cukru jest np. cała patelnia.
      Jedna mała puszka ma średnio 10 łyżeczek cukru czyli ok. 40 kilka g, a dzienna nieszkodliwa dawka cukru w ciągu całego dnia powinna wynosić 20g.
      Biorąc pod uwagę, że cukier lub glukoza (lub syrop glukozowo-fruktozowy) występuje też w wielu innych produktach spożywczych, to w ciągu dnia zjadamy naprawdę bardzo dużo cukrów.
      A cukier według najnowszych badań naukowych - uzależnia, tak samo jak kokaina lub heroina. Wynika wiec z tego zatem, że większość ludzi jest uzależniona od cukru nawet o tym nie wiedząc.
      A skoro jest to nałóg, to należałoby z niego rezygnować stopniowo, bo tak to jednak trudno nagle całkowicie zrezygnować z cukru.
      I trzeba też uważać na gwałtowne skoki glukozy/ insuliny we krwi, jeżeli takie się zdarzają - tzn. jeżeli człowiek czuje się nagle bardzo mocno osłabiony, ma zawroty głowy, bóle głowy lub jest bardzo głodny to powinien wtedy coś zjeść (ale nie cukier, mąkę pszenną czy węglowodany), ale najlepiej coś co zawiera białko, tłuszcze, błonnik lub witaminy (to wtedy glukoza stopniowo się podniesie do poziomu normy) i jeżeli człowiek nadal czuje się osłabiony to może po tym solidnym posiłku (bogatym w związki odżywcze i budulcowe) zjeść coś trochę słodkiego (n.1 kostkę czekolady gorzkiej lub wypić kakao lub jogurt z odrobiną konfitury lub zjeść jakiś owoc np. jabłko?).
      Tak mi się wydaje, że powinno się tak zrobić. Ja tak robiłam, jak czasami miałam takie dziwne objawy, i wtedy te objawy mijały i miałam wrażenie, że to co dzieje się w organiźmie powróciło do jakiejś konkretnej, zdrowej normy. :)


      Julia

      Usuń
    4. Również kiedy człowiek nie ma żadnych objawów, a jest po prostu głodny lub nawet nie jest głodny, ale bardzo dawno jadł jakiś posiłek (np. śniadanie o 7 rano, a jest aktualnie np. środek popołudnia) to powinien zaczynać swoje jedzenie czegoś od czegoś, co zawiera jakieś substancje odżywcze (czyli na pewno nie od słodkiego i pozbawionego innych składników takich jak: białko, tłuszcze, witaminy czy błonnik), żeby niepotrzebnie nie podnosić gwałtownie swojej glukozy we krwi i nie narażać naszej insuliny na przepracowywanie się) :)

      Pozdrawiam.

      Julia

      Usuń
    5. Ślepe dążenie do wyrównywania szans i równania do rzekomo lepszych - amerykanizacja - kończy się coraz gorzej...

      Usuń
    6. Przepraszam, jeżeli to co ci piszę ciebie stresuje. Ale żeby się czegoś oduczyć, to czasami trzeba poznać negatywne strony tego czegoś, np. ponoć, żeby alkoholik oduczył się picia alkoholu i wyzbył się tego nałogu picia - to należy mu uświadamiać jak wiele negatywnego ten alkohol mu zrobił, np. co zrobił w jego organiźmie (zniszczenie wątroby lub łatwe tycie) lub w relacjach z innymi, w życiu osobistym, tak, żeby ta osoba, poczuła (zamiast miłych i całkiem przyjemnych wspomnień dotyczących stanu alkoholowego upicia się) wręcz niechęć czy nawet obrzydzenie do alkoholu. Wiem to z książki Bożeny Snelly-Mrozik "Piekło nie ma dna - rozmowy z trzeźwymi alkoholiczkami".
      :)

      Usuń
    7. Ja czuję teraz obrzydzenie do alkoholu (chociaż nie byłam wcale uzależniona :P), po tym co przeczytałam w tej książce.
      Dużo rzeczy wyjaśnia i przedstawia cały mechanizm uzależniania się od alkoholu, na podstawie prawdziwych wywiadów, rozmów i wspomnień alkoholiczek, którym w końcu udało się pójść na odwyk czy na terapię. :)

      Usuń
    8. Wiesz, że tak naprawdę to prawie na każdej terapii, terapeuta próbuje z tobą nawiązać pozytywny kontakt i jednocześnie ....wlać w ciebie odrobinę nadziei na lepsze jutro. (oczywiście oprócz wychodzenia z żałoby, bo to trzeba się jednak pogodzić z odejściem kogoś i nauczyć się żyć, trochę inaczej).
      W książce "Piekło nie ma dna" było napisane, że dziewczyna poszła na terapię i powiedziała do terapeuty "Zmarnowałam swoje życie." Po czym terapeuta poprosił, żeby wyciągnęła do niego swoje ręce i powiedział jej: "Nic nie jest zmarnowane. Masz w swoich rękach - własne życie"
      To jest powód do radości i szczęścia. :) Piękne, prawda? :)

      Bardzo zapadł mi w pamięć ten cytat. :)

      Usuń
    9. Tak piękny cytat :) problem alkoholu też trafnie przedstawia polski film - w miarę nowy - Pod Mocnym Aniołem.

      Usuń
    10. Mocny film, tak ogladalam :) do pedagogiki spolecznej idealny

      Usuń
  8. Ale wzajemnie się zachęcamy :) :)

    Ok, to zajrzę sobie do nich, to może coś ciekawego się dowiem :)

    Masz rację, co do tych bibliotek. Większość książek do poczytania w czytelni. Eh...A ja lubię sobie poczytać u siebie w pokoju :)

    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko to walka o coś za pieniądze.

      Usuń
  9. Jeju ja to mogę tak pisać nawet cały dzień. Bo ja lubię pogadać lub popisać sobie z kimś o czymś konkretnym lub wspólnie pozastanawiać się nad jakimiś sprawami :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak właśnie, trafne spostrzeżenie z ta amerykanizacją. Z drugiej strony zdrowa żywność powoli też się zaczyna promować (tylko niestety często jest też trochę droższa, chociaż niekoniecznie, czasami można znaleźć w miarę normalne i tanie produkty), więc może za niedługo McDonaldy stracą klientów i swoją popularność i...np. zbankrutują. A na ich miejsce wprowadzą BioMcDonaldy lub EcoMcDonaldy sprzedające nieco zdrowsze produkty, ale to i tak pewnie by oszukiwali klientów i sprzedawali im niezdrowe jedzenie, które można łatwo i szybko kupić i zjeść. Weszłaby moda na oszukaną, udawaną "zdrową żywność", która by pewnie niewiele miała wspólnego ze zdrowiem. Bo jednak zdrowe jest to co przy przygotowaniu trwa trochę dłużej i szybko ulega zepsuciu czyli trzeba zjeść to najszybciej w ciągu 2/3 dni? (tak mi się wydaje) i wymaga kupienia czasami wielu produktów, które tak naprawdę wcale nie tak łatwo jest znaleźć w sklepach. No cóż, w tej rzeczywistości, w której żyjemy - możemy tylko o takich rzeczach pomarzyć.

    No i tak jak mówisz, pieniądz góruje nad tym wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, a chyba jest coś takiego jak Mcdonald tylko że ryby tam sprzedają :D i sałatki, przynajmniej jak na Kulturoznawstwie studiowałam, to koleżanka mi opowiadała ;)

      Usuń
  11. chodzi ci o BioMcdonald, bo Mcdonaldy to przecież są wszędzie :P serio jest takie coś?

    OdpowiedzUsuń
  12. aha :D to chyba musiałam nawet gdzieś o tym wyczytać w jakimś artykule w internecie, i dlatego tak mi coś świtało w głowie o tym BioMcdonaldzie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. tutaj jest coś napisane:

    1) http://biznes.newsweek.pl/mcdonald-s-przegrywa-z-moda-na-zdrowa-zywnosc,artykuly,361781,1.html

    OdpowiedzUsuń
  14. tak, wywalić cukier i tłuszcze trans (czyli utwardzone, przetworzone)

    OdpowiedzUsuń