22 sierpnia 2015

Opowiadanie - Miasto kropel - proza Elżbieta Rogalska



Pomimo słońca wydobywającego się zza coraz to większej ilości budynków mieszkalnych, miasto było szare, brudne, nijakie. Co roku widać było próbę zmiany tego wizerunku, lecz kolory z czasem blakną, a deszcz maluje na ścianach odbicie kropel. Dzięki tym śladom pamiętamy, o istnieniu, o materii i formie, którą obdarza wszystko Najdoskonalszy byt- Bóg. Miasto to zostało zbudowane na terenie podmokłym, gdzie bagno, błoto i grzęzawiska były codziennym i naturalnym widokiem. Ludzie nie różnią się tu od innych, każdy nosi znamiona cech indywidualnych, lecz wszyscy są tacy sami wzniesieni ku chwale Boga, na jego podobieństwo. W centrum stało wzgórze, tajemnicze i szare, nieodróżniające się od miasta.
Na wzgórzu stał mężczyzna. Jego czarny, długi płaszcz, wykonany z włókien sztucznych, falował na wietrze, odsłaniając skórzany, ciemnobrązowy pasek i jasnobrązowe spodnie lewitujące nad glanami. Mężczyzna trzymał kartkę zapisaną drobnym pismem. Co chwile podnosił rękę i czytał, by za chwile ją opuścić, jakby uczył się treści na pamięć. Mężczyzna stał nie zważając na mroźny wiatr. Szarość miasta odbijała się na jego zmęczonej, mimo młodego wieku, twarzy. Grzywka opadała mu co chwile na prawe oko, odsłaniając lewe. Mimika twarzy zdradzała, że tekst jest dla niego ważny. Prawa brew zmarszczona, a lewa podniesiona lekko do góry, zdradzała wewnętrzne emocje. W pewnym momencie oblicze mężczyzny uległo zmianie. Brwi powróciły do normalnego stanu, płaszcz przestał falować z odgłosem zapinanego zamku, a lewitujące spodnie opadły. Michał usiadł w kucki na zimnej skale.
Miasto kochało noc, kochało się kąpać w blasku księżyca, gdy oczy wszystkich mieszkańców są zamknięte, a nocnych marków dopada zmęczenie i mimo woli usypiają. Kiedy nikt nie widzi, kiedy nastaje cisza, miasto się budzi by żyć, by zmyć z siebie smutek minionego dnia. Jednak tej nocy pojawiły się dwa nowe ogniki światła, przebijając ciemność i zawstydzając miasto, patrzyły z wielką intensywnością w otaczający je mrok.
- Mają państwo pięknego syna.
- Mają państwo piękną córkę.
Dało się słyszeć ,z dwóch odległych krańców miasta, gratulacje.
Cisza została zakłócona, conocny rytuał został przerwany. Miasto zaczęło płakać, niszcząc lica nowo pomalowanego budynku.
Czerwone auto sunęło z przeciętną prędkością, dozwoloną na większych jezdniach. Kierowca miał czapkę bejsbolową nasuniętą na czoło. Z tylnego siedzenia bił blask żółtobrązowych oczu i słychać było lekki oddech śpiącej kobiety.
Z przeciwnej strony jakby płynął czarny samochód, a w nim wielkie ziolonkawo-niebiskie oczy przesuwały wzrok po ciemnych konturach mijanego krajobrazu.
Czarny samochód wszedł w ostry zakręt, a czerwony przyspieszył. Oba samochody migiem minęły się, nie zauważając nawet swojej obecności. Jednak zielonkawoniebieskie oczy spotkały się na moment z jasnym blaskiem żółtawobrązowych i zapamiętały ten moment na długie lata.
Po dwudziestu latach miasto zapomniało o tragedii jaka się wtedy wydarzyła, lica budynku wyblakły, a dwa samochody zostały dawno wymienione na nowsze modele.
Wyblakłe lica budynku zwróciły uwagę, przeciętnie zarabiającego mężczyzny i bogatej kobiety. Dzięki smutkowi, furii i frustracji miasta ,z przed dwudziestu lat, wartość rynkowa spadła, dając nadzieję mężczyźnie na możliwość zakupu jednego z mieszkań. Kobieta nie wahając się wynajęła sobie mieszkanie na samej górze, największe w całym budynku. Po paru dniach życie zawitało w dwóch mieszkaniach naprzeciwko siebie. Puste pomieszczenia zapełniły się tonami książek i innych przedmiotów ważnych w życiu studentów i ich rodzin. W jednym z mieszkań słychać było ciągły płacz, a co jakiś czas wywożono było kogoś do szpitala. W drugim z mieszkań nic nie było słychać, za to czuć było chłód i napięcie.
Pewnego dnia na uczelni w ostatnim rzędzie siedziała wysoka dziewczyna, o zgiętym nosie i pięknych zielonkawoniebieskich oczach, włosy opadały na ramiona, a wokół niej roztaczał się piękny zapach kwiatów. Dziewczyna wyraźnie nie słuchała wykładu, była zanurzona w swoim świecie fantazji i marzeń. Później ten dzień długo pamiętała, nie mogła zapomnieć, był zbyt wyjątkowy.
Na drugim końcu miasta, na uczelni, przy komputerze siedział wysoki brunet o żółtobrązowych oczach, był nienaturalnie chudy w pasie jak na mężczyznę, jednak ramiona i barki, skryte pod czarnym swetrem, były umięśnione. Nagle poczuł dziwne ukłucie i przestał programować, co od razu zauważył nauczyciel prowadzący i kazał mu zrobić program w domu.
Oboje popędzili czym prędzej do autobusów. Gdy autobus przyjechał na ulicę gdzie stał ów budynek, Paulina i Michał wysiedli z przeciwnych stron ulicy i ruszyli ku swoim mieszkaniom. Michał wbiegł szybko do bramy, a Paulina lekko i zgrabnie wspinała się na schody. Nagle dziewczynie upadł plecak. Zielononiebieskie oczy spotkały wzrok żółtobrązowych i miały nieodparte wrażenie, że gdzieś już je widziały. Gdy Michał stanął na pierwszym stopniu schodów, jakiś plecak stoczył się pod jego nogi, szybko i zwinnie go podniósł, a gdy wstawał jego oczy napotkały znajomy wzrok ogromnych, zielononiebieskich oczu. Był przekonany , że już gdzieś je widział. Nie wiedząc czemu, jak nigdy wcześniej, zagadał do nieznajomej. Rozmowa trwała cały dzień.
Po tygodniu znajomości Paulina nie wytrzymała i spytała Michała o związek. Chłopak nie wiedząc sam czemu, zgodził się. Spotykali się prawie co dzień po uczelni. Po sześciu latach znajomości Paulina została narzeczoną Michała. Pewnego dnia do mieszkania z naprzeciwka mieszkania Michała, było słychać lament i szloch kobiecy. Kogoś znów wywiozła karetka. Mężczyzna nie przejmując się losem sąsiadów, czekał na wiadomość komunikatora gadu gadu od swojej ukochanej. Wiadomość nie nadchodziła, mijały godziny, dnie , miesiące. Chłopak nie spał, nie jadł, martwił się co to milczenie oznacza. Aż którejś kolejnej, nie przespanej nocy otrzymał wiadomość faks.
Tu rodzice Pauliny. Dowiedzieliśmy się z pamiętnika naszej córki, że jest Pan jej narzeczonym. Z przykrością informujemy Pana z tak długim opóźnieniem, że nasza córka nie żyje. Na pewno zechce Pan przeczytać jej pamiętnik.
Chłopak roztrzęsiony nie wiedział co ze sobą począć. Szedł przed siebie, a miasto prowadziło go mrocznymi ulicami na sam szczyt wzgórza. Stanął na czubku i raz po raz czytał słowa zawarte w faksie,a później pamiętniku, podnosząc to opuszczając rękę trzymającą kartkę i zeszyt. Po paru godzinach, przemarznięty do szpiku kości usiadł i zaczął rozmyślać, mnąc w dłoni kartkę z faksem. Nagle uprzytomnił sobie, że przez sześć lat znajomości nie wiedział nawet, że jego narzeczona mieszka obok niego. I wtedy natrafił na notkę:
Pamiętniku dzisiaj na lekcji literatury rozmarzyłam się o wymarzonym mężczyźnie mojego życia. Chciałam aby miał żółtobrązowe oczy, mam nieodparte wrażenie, że już gdzieś widziałam takiego mężczyznę. Nie wygadaj się ale rzuciłam czar, wywróżyłam sobie jego, lada dzień a się pojawi w moim życiu.
Czytając ten fragment Michał pojął, że nie był zakochany, że to co teraz czuje to nie smutek lecz nie wiedza. Nagle w jego umyśle zrodziła się myśl, że może on cały jest wymyślony. Wstał czym prędzej, rozejrzał się po okolicy i stwierdził, że miasto, które widzi nie istnieje i nigdy nie istniało, że on to tylko wymyślona postać z kartki papieru, pamiętnika jakiejś dziewczyny. W tym momencie do jednego z mieszkań zadzwonił telefon. Telefon dzwonił, a niósł ze sobą złowieszczą wiadomość o czyjejś śmierci. 

autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 


Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

20 sierpnia 2015

Konkluzja - wynik rozumowania - trudne słowa Elżbieta Rogalska

Historyjka, która ma na celu umożliwić szybsze zapamiętanie znaczenia słowa konkluzja.




Konik o imieniu Luzja wybrał się na zwiedzanie okolicy. Obszedł wszystkie zaułki, zajrzał w każdy kąt. Nagle staną na rozdrożu dróg, gdzie każda prowadziła w inną stronę. Jeśli pójdę w prawo, to dojdę do strumyka, jeśli w lewo to do lasu, jeśli prosto to nie wiadomo co mnie spotka - rozmyślał konik Luzja. W końcu, w wyniku rozumowania, wybrał się do lasu, gdzie szerszeń użądlił go w tyłek i tym sposobem konik Luzja popędził czym prędzej do swojej stajni, gdzie jego właściciel zaopiekował się nim. 

Konkluzja - wynik rozumowania


autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

17 sierpnia 2015

Juul - Twoje kompetentne dziecko - recenzja Elżbieta Rogalska



Juul - Twoje kompetentne dziecko - recenzja Elżbieta Rogalska




Jesper Jull europejski autorytet w dziedzinie wychowania napisał książkę pt. „Twoje kompetentne dziecko. Dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej?” Jet to lektura obalająca mity dawnego wychowania. Przez 260 kartek pedagog stara się odpowiedzieć na pytanie zawarte w podtytule książki: Dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej?
Po przeczytaniu tej publikacji, mogę powiedzieć: Dzieci potrzebują partnerskiej rozmowy, nie chodzi tu o pozwalanie dzieciom na wszystko, ale o uwzględnianie ich zdania w podejmowaniu ostatecznych decyzji, opartych na kompromisie.

Książka Jespera Juula Twoje kompetentne dziecko

uświadamia jak ważną rolę pełnią rodzice i nauczyciele w rozwoju psychicznym dzieci. Wówczas dzieci kształtują zdrowe poczucie własnej wartości  i wiary w siebie (jeśli chcesz widzieć różnice między tymi dwoma pojęciami, błędnie używanymi zamiennie, przeczytaj „Twoje kompetentne dziecko” Jespera Juula), zdrowe relacje rodzinne i rówieśnicze, zdrowe przekonania i postawy (bez grzecznych i wulgarnych zachowań – za to z zachowaniem wierności sobie).  W książce tej znaleźć można również informacje jak wzmacniać poczucie własnej wartości swoich dzieci, dlaczego powinniśmy zwiększać swoje poczucie własnej wartości wraz z kształtowaniem własnej wartości u dzieci ?
Książka ta to również drogowskaz kształtowania odpowiedzialności społecznej i osobistej u dziecka, stawiania odpowiednich granic pomiędzy różnymi osobami w naszym życiu, tak żeby obcych nie traktować jak bliskich, a bliskich jak obcych, a przyjaciół nie traktować jak rodzeństwo, a rodzeństwa jako przyjaciół itd.
Znajdziemy w niej również pojęcie integralności – poczucia siebie samego – którego rodzice nie powinni naruszać u swoich dzieci. Co to jest integralność w szerszym słowa znaczeniu oraz dlaczego owej integralności nie powinno się naruszać, oraz w jaki sposób jej nie naruszać, a mimo wszystko wychowywać i utrzymywać dobrą atmosferę w domu – dowiecie się podczas czytania „Twoje kompetentne dziecko” Jespera Juula. Jak prosić żeby być wysłuchanym i może nie natychmiast ale za jakiś czas, by naszą prośbę spełniono? To wszystko i wiele więcej znajdziecie w książce Jesper Juula „Twoje kompetentne dziecko”, do której wypożyczania lub kupowania zachęcam.

Książka Jespera Juula Twoje kompetentne dziecko

jest opatrzona w 260 stron. W ramach rozdziałów odnajdziemy: wartości rodzinne, rodzina jako struktura władzy, definicje, demokratyczne interludium, społeczność jednostek o równej godności, dzieci współdziałają, podstawowy konflikt, współdziałanie, integralność, konflikt pomiędzy integralnością a współdziałaniem, poczucie własnej wartości a wiara w siebie, popatrz na mnie mamo! – potrzeba bycia dostrzeżonym, dostrzeganie i ocena, niewidzialne dzieci, przemoc to przemoc, poczucie własnej wartości, u dorosłych, odpowiedzialność i władza, najtrudniejszy pierwszy krok, odpowiedzialność i władza rodzicielska, odpowiedzialność osobista dziecka, język osobisty, odpowiedzialny, ale nie sam, odpowiedzialność a usługiwanie, odpowiedzialność społeczna u dziecka, odpowiedzialność praktyczna, władza rodzicielska, przerost odpowiedzialności u dziecka, granice, wyjście z roli, wyznaczanie granic, gdy wyznaczanie granic idzie w złą stronę, granice społeczne, nastolatek w rodzinie, za późno na wychowanie dzieci, poczucie straty u rodziców, wzajemne relacje rodziców, kto decyduje?, o krok od zwycięstwa, rodzicie, różnice, zarządzanie zespołowe, partnerstwo a rodzicielstwo, wzajemność oznacza szacunek. Dodatkowo w książce znajdziemy kilka czarno-białych obrazków.


Polecam wpisy kategorii Juul:
Dziecko posłuszne czy zdrowe psychicznie ?
Władza - siła - szacunek 

Polecam recenzje: 
Kryzys Szkoły



Elżbieta Rogalska Absolwentka pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego. Członek Pracowni Badań nad Twórczością Joanny Kulmowej. Rektorskie stypendium Uniwersytetu Szczecińskiego uzyskała w latach 2015-2017, Stypendium dla najlepszych doktorantów w latach 2018-2020. Autorka Publikacji naukowych (w "Qualitative Inquiry", "Kultura-Społeczeństwo-Edukacja", "Pedagogika Szkoły Wyższej", "Nauczyciel i Szkoła","Kognitywistyka i Media w Edukacji"), literackich (w "Nestor") oraz ponad 76 publikacji popularno-naukowych. Zainteresowania badawcze oscylują wokół pedagogii Joanny Kulmowej, Janusza Korczaka, Edukacji Artystycznej, „Tanatopedagogiki", Józefa Tischnera, Michel Foucaulta, Jana Pawła II, badań biograficznych, autoetnografii oraz problematyki wyższej edukacji. https://orcid.org/0000-0001-7529-315X

16 sierpnia 2015

Donnie Darko 2001 (cykl filmy) Elżbieta Rogalska


Połykam kuleczkę
znów jestem jakby we śnie.
Oczy zmrużone
patrzą poprzez mnie w lustra przestrzeń.
Mówią na mnie Darko, dziwny Darko, Darko lunatyk.
Chcieliby mnie tamtego, dawnego, sprzed laty.
Jakie to uczucie mieć syna wariata, spytałem mamy.
Dobrze, odpowiada.
Dzisiaj wizyta u psychiatry.
Mam nowego kolegę , Maks się nazywa.
Jest dziwny każe mi robić różne rzeczy
i znika.
Jest podobny do królika, ogromnego królika.
Mam dziewczynę, poznałem ją w szkole.
Chce jej pokazać jak piękne jest życie,
Że kilka chwil może być niezapomnianych.
Czasami warto poświęcić życie, siebie;
By móc wspominać
tą jedną chwile, magiczne uczucie.
Wariat o mnie mówią, nawet sąsiedzi, koledzy kpią.
Nikt nie wie co we mnie siedzi, wariat tak o mnie myślą.
A ja wiem, że siłą wszechwiedzy czas da się zmierzyć;
Przestrzeń okrążyć i zagiąć czas wiesz o tym Maks?
Kazał mi znów coś zrobić, dziś to się stanie;
Zagnę czasoprzestrzeń
i nic
po mnie nie zostanie. 

Elżbieta Rogalska 

Polecam:
The Blair Witch Project
Jak we śnie
Dom snów
Pod przykryciem
Dzwoneczek i bestia z Nibylandii
Love Of Star Wars
Prestiż

autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

12 sierpnia 2015

Recenzja - Judas Ghost 2013 - Łowcy duchów Elżbieta Rogalska


Wrażenia świeżo po obejrzeniu są następujące: 

Film jest mieszanką wiary chrześcijańskiej, magii i okultyzmu. Pierwsza część skupia się na wprowadzeniu niepewności, wyśmianiu zjawisk paranormalnych. Natomiast część środkowa i końcowa to przeplot naiwnej grafomanii horroru i rzekomo nowatorskiego rozwiązania problemu, którego zdradzać nie będę.

Widzimy czworo ludzi, którzy są ze sobą związani, nie tylko zainteresowaniem śmiercią, duchami, demonami, egzorcyzmami, zjawami, etc. ale również wiąże ich przynależność do jednego zespołu instytutu. Zespół został wysłany w sprawie raportu do świetlicy, w której dzieją się nadprzyrodzone rzeczy. Po pierwszej fali bezruchu, kiedy widz zaczyna tracić nadzieję, że cokolwiek przeżyje, pojawiają się drzwi, a za nimi ciemność, a co w ciemności siedzi, dowiecie się oglądając Judas Ghost – przetłumaczone (dziwnie) na język polski jako: Łowcy duchów. Fabuła filmu powoli się rozkręca. Trzeba przyznać, że został tak skonstruowany, że odbiorca nie nudzi się mimo (momentów) braku akcji.

Aktorzy grają przeciętnie (żeby nie napisać beznadziejnie), charakteryzacja również nie odbiega od gry aktorskiej. Końcowa muzyka za to jest ciekawa do tego stopnia, że zamierzam zorientować się kto jest autorem i jaki utwór nosi tytuł. Efektów wizualnych raczej brakuje, są zbyteczne.
Trudna jest jednak rola zagrania bohatera w czterech ścianach (w szkolnej świetlicy).

Nie polecam i nie zniechęcam. Tematyka ciężka egzorcyzmy – raczej w lekkim wydaniu, a nawet w wydaniu w formie żartu. 

Zainteresuje cię również:
Film "Incepcja"
Film "Elling" 
Film "The station agent" 
Film "Babadook" 


autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 


Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

7 sierpnia 2015

Szkoła demokratyczna - Szeptem czytane - youtube Elżbieta Rogalska



Dzisiaj wpis o nas samych, czyli o założeniu vloga, na którym znajdziecie wpisy z bloga i wiersze. Tym samym możecie moich przemyśleń, przeróbek, twórczości słuchać lub czytać do wyboru blog: elzbietarogalska.blogspot.com oraz kanał na youtube: szeptemczytane.

Na youtube trochę rozszerzona, a może skrócona? , sami ocenicie, wersja ostatniego wpisu, dotycząca szkół demokratycznych i dawnego stylu uczenia/nauczania.

Poniżej zamieszczam link:  





Niedługo kolejny wpis na bloga. Tymczasem zachęcam do obejrzenia filmiku, trwa lekko ponad 4minuty. 



autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

4 sierpnia 2015

Władza - Siła - Szacunek ? Elżbieta Rogalska


Szanuj mnie bo jestem starsza, mam władzę nad Tobą i siłę, by w razie czego pokazać Ci, kto tu rządzi – w takim rozumieniu brzmi większość tekstów, dyscyplinujących, rodziców i nauczycieli. Kierują się oni nie tylko dobrem dziecka (chociaż czasami jest to wątpliwe, o czyje dobro chodzi, np. dziecko w tramwaju gra na telefonie i chwali się mamie, że przeszło jakiś etap gry, a matka zamiast cieszyć się wraz z nim, patrzy raczej na swoje dobro, że akurat jest zmęczona, zakazuje dziecku grać dalej, w zamian dziecko może patrzeć na codziennie mijane ulice z okna tramwaju, chociaż z ogromną chęcią chciałoby grać dalej), ale również wymogami instytucji i umów społecznych.

Przez kilkaset lat tym, czego rzeczywiście uczyliśmy dzieci, było respektowanie siły i władzy – ale nie drugiego człowieka.
Jesper Juul -  Twoje kompetentne dziecko, s. 17.

W powyższym przykładzie matka mówi  niewerbalnie dziecku: nie interesuje mnie to, że zdobyłeś osiągnięcie w tym co cię interesuje, wolałabym żebyś siedział cicho bo akurat jestem zmęczona, najlepiej przestań grać. Jeśli nie przestaniesz teraz to użyje większej argumentacji, być może zabiorę telefon siłą.   – takich przypadków dziennie jest setki, niestety nie zawsze są kierowane dobrem dziecka, a często własnym dobrem rodzica/nauczyciela. 

Ciekawe jest również czy postawa nauczyciela, który krzykiem prosi o ciszę, jest adekwatna. Dzieci z tyłu sali na dywanie mogłyby się wygadać, a te dzieci, które rzeczywiście chcą się uczyć i tak by słuchały (wydaje mi się bardziej komfortowej sytuacji, niż wśród gadających obok kolegów i wrzeszczącego nauczyciela), nauczyciel nie traciłby nerwów, ani strun głosowych. Może rozwiązaniem są właśnie szkoły demokratyczne: link do wpisu o szkoledemokratycznej w Szczecinie, jak tworząca się Szczecińska szkoła Droga wolna: link do fundacji.

Może rozwiązaniem byłoby wprowadzenie możliwości uczęszczania do szkoły zamiast obowiązku szkolnego - masz możliwość, a nie obowiązek - lepiej brzmi? Lepiej, a dodatkowo mówi, że to przywilej. 


autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.