Zuzanna Gajewska w książce pt. "Autobusy pełne pustych miejsc" przedstawia 3 historie żałoby.
2. Młodego mężczyzny do zmarłej żony.
3. Dziecka do umierającego a w końcu zmarłego ojca.
Chociaż w sumie pod koniec jest jeszcze śmierć starszej, bardzo wiekowej kobiety, którą poznają wszyscy bohaterzy tej książki.
Dla mnie ta książka bardziej wyciąga smutek niż pomaga. Jest bardzo pogrążająca w tych smutniejszych emocjach, uczuciach. Mimo, że w żałobie byłam 4 lata temu, to jednak strasznie smutno mi było, gdy czytałam tą książkę. A jestem osobą raczej silniejszą psychicznie. Dlatego nie wiem czy pomogłaby osobom w żałobie. Sama historia też jest trochę naiwna (nie będę spojlerować).
Wyobrażałam sobie wszystkie opisane sceny i za każdym razem pojawiał mi się naprawdę mało prawdopodobny obraz. Jednakże możliwy do zrealizowania w bardziej zamożnym kraju. Sam fakt, że bohaterowie są dobrze sytuowani finansowo jest bardzo naiwny, ponieważ w naszym kraju nawet po doktoracie ma się problem ze znalezieniem pracy, a co dopiero mieć bez znajomości dobrze prosperującą firmę. Któż z nas mógłby tak mieć? Prawie nikt. Dlatego wydarzenia te wydawały mi się bardziej odległe, jak w innej galaktyce.
Dodajcie sobie jeszcze do tego, że jakaś kobieta zaczepia waszą córeczkę. Poważnie pozwolilibyście aby się przyjaźniły? U nas wystarczy, że dziecku uwagę zwrócisz, że ci piłką w okno uderza i jesteś etykietowany mianem pedofila. Oj odległa ta narracja od polskiej rzeczywistości. Może to miało sprawić, że czytelnik poczuje pokrzepienie. Nie wiem. O odczuciach napisałam wyżej. Można przeczytać ale nie jest to rewelacja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google oraz inne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.
Wszystkie prezentowane treści na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Podlegają one ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r., Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Zabronione jest kopiowanie i rozpowszechnianie umieszczonych treści bez mojej zgody.