17 grudnia 2015

Zorganizowana i skuteczna postawa rodzicielska – analiza zagadnienia Elżbieta Rogalska




Opis publikacji: Artykuł prezentuje charakterystyczne cechy rodziców prezentujących postawę rodzicielską zorganizowaną i skuteczną, oraz obraz dziecka, który powstaje  w wyniku takiego wychowania. Zawarty jest również przykład obrazujący, jak ważna jest rola nauczyciela w wychowaniu ucznia.



             Rodzina jest całością elementów zebranych razem, których łączy pokrewieństwo biologiczne, oraz prowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego. Pedagogiczna literatura określa rodzinę jako system wychowawczy[1], co oznacza, że rodzina wychowuje dziecko, w konkretny sposób, zaraz po,  a może i przed, szkołą.
Rodzina nie jest odosobnionym czynnikiem społecznym, żyje bardziej lub mniej skonfrontowana z różnymi wspólnotami, np. sąsiadami, pracodawcami, nauczycielami. Florian Znaniecki określił to środowisko mianem środowiska społecznego: „ogół grup i jednostek, z którymi w ciągu swego życia osobnik styka się prywatnie lub publicznie, bezpośrednio lub pośrednio, przelotnie lub trwale, osobiście lub rzeczowo.”[2] Środowisko społeczne jest również jednym ze środowisk wychowujących, a więc ma wpływ na dziecko; ma również wpływ na rodziców. Jednostki, które są silnie podatne na działania środowiska, dają się łatwo manipulować, przenoszą wizje, zaczerpnięte ze spotkań ulicznych, bycia człowieka, na ramy rodziny. Tak powstają różne postawy rodzicielskie, które mają ogromny wpływ na rozwój dziecka. Artykuł ten będzie analizą jednego z typów postaw rodzicielskich – postawy zorganizowanej i skutecznej.
Charakterystyka postawy rodzicielskiej zorganizowanej i skutecznej jest następująca. Rodzice są silnie kontrolujący, sprawują władzę absolutną, wiedzą gdzie jest dziecko, co robi, o której godzinie, a nawet z kim przebywa. Ten typ postawy rodzicielskiej ma bardzo wysoki poziom surowości wobec potomstwa. Dziecko musi spełniać określone wymagania, do których rodzice go mobilizują. Mobilizacja ta odbywa się z ogromnym zaangażowaniem rodziców, poświęcają oni dużo uwagi swojemu dziecku, dodają mu odwagi, chwalą i nagradzają za dokonane wysiłki[3]. Rodzice, przejawiający postawę zorganizowaną i skuteczną, podczas rozmowy z dzieckiem nie poddają się emocjom, rozmawiają spokojnie i rzeczowo. W wyniku tak sprawowanego wychowania, dziecko jest wzorowym uczniem, maszyną do spełniania rozkazów[4], bez własnego zdania, rzadko wyrażającą to co myśli, bo według rodziców powinno myśleć tak jak oni. Bywa, że są to dzieci nieśmiałe, mimo sukcesów, talentów i umiejętności. Dzieci nie sprawiają praktycznie żadnych kłopotów, ponieważ nie lubią się wychylać, jest to niezgodne z dobrze ułożonym zachowaniem człowieka kulturalnego – według wizji ich rodziców. Dzieci cechuje również wysoki poziom moralności i sumienia; są nadmiernie odpowiedzialne, bywają przywódcami – choć najczęściej kryją swoją dominację i przybierają pozę uległości. Bywa, że nie akceptują siebie, wówczas trafiają do psychologów, w końcu zaangażowani rodzice chcą mieć zdrowe psychicznie dzieci, wzorowe roboty do wykonywania poleceń, idealnych pracowników, najlepiej urzędów państwowych.[5] 
Przykładem może być idealny uczeń, który chodzi na wszystkie zajęcia, zawsze jest przygotowany, pomaga kolegom i spełnia wszystkie prośby nauczyciela. Dziecko, wychowane przez rodziców prezentujących postawę rodzicielską zorganizowaną i skuteczną, zgłasza się do wszystkich pytań lub siedzi cicho, ale spytane zawsze odpowiada poprawnie. Kiedy nauczyciel pyta o uczestnictwo w danym kole, czy konkursie, uczeń zgłasza się na wszystkie możliwe opcje. Jest to dziecko bardzo ambitne i chcące prezentować swoje umiejętności. Rodzice przekazali mu ciepło i wsparcie, a podczas rozwiązywania problemów kierowali się niskim lękiem, co u dziecka wywołało poczucie bezpieczeństwa. Drugim odłamem tego typu postawy rodzicielskiej, jest dziecko, które nie otrzymało wsparcia, dodatkowo w połączeniu z niskim poziomem lęku u rodziców i wysokim poziomem sprawowania przez nich władzy, stało się nieśmiałe i ciche. Nauczyciel pełni więc niebagatelną rolę, w której albo stymuluje ambitność dziecka, albo wypracowuje metody pozbycia się blokady, hamującej dziecka predyspozycje.
Podsumowując postawa rodzicielska zorganizowana i skuteczna cechuje się przede wszystkim brakiem przyzwolenia na własne zdanie dziecka, dodawaniem dziecku ciepła i wsparcia, oraz wysokim zaangażowaniem rodziców, przy niskim nakładzie emocji. W wyniku dziecko jest ambitne i przywódcze, bądź ambitne i nieśmiałe. Współczesny typ wychowania dziecka, wydaje mi się być, w sposób dominujący, właśnie zorganizowany i skuteczny. Rodzice zapisują dzieci na jak najwięcej dodatkowych zajęć, chcąc by ich pociechy jak najwięcej osiągnęły i przyjęły jak największą ilość umiejętności; są wymagający i wymagają poddania się ich kontroli i władzy.

Elżbieta Rogalska


Literatura:
Kawula S., Studia z pedagogiki społecznej, WSP, Olsztyn 1996.
Kołakowski A.  (red.), Zaburzenia zachowania u dzieci. Teoria i praktyka, Sopot 2014, GWP.
McWhirter  J. J. (red.), Zagrożona młodzież. Ujęcie kompleksowe dla pracowników poradni, nauczycieli, psychologów i pracowników socjalnych, przeł. H. Grzegołowska – Klarkowska, A. Basaj, Warszawa 2001, wyd. Parpa.
Znaniecki F., Socjologia wychowania, t. 1, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2001.



[1] S. Kawula, Studia z pedagogiki społecznej, WSP, Olsztyn 1996.
[2] F. Znaniecki, Socjologia wychowania, t. 1, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2001.
[3] A. Kołakowski (red.), Zaburzenia zachowania u dzieci. Teoria i praktyka, Sopot 2014, GWP.
[4] Pisał o tym M. Foucault i M. Chutorański analizujący twierdzenia Foucaulta.
[5] J.J. McWhirter (red.), Zagrożona młodzież. Ujęcie kompleksowe dla pracowników poradni, nauczycieli, psychologów i pracowników socjalnych, przeł. H. Grzegołowska – Klarkowska, A. Basaj, Warszawa 2001, wyd. Parpa.


autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

42 komentarze:

  1. Dokładnie, w pełni się z tobą zgadzam. Moja mama np. to najbardziej by się ucieszyła, gdybym ja była kopią jej, gdybym spełniała tylko jej oczekiwania, a przecież ja jestem drugim człowiekiem i powinnam mieć prawo żyć i być jaka chcę. No więc nie spełniam jej oczekiwań, to ona wtedy mnie do wszystkiego zniechęca. Mam w planach pójść na tą komparatystykę, by się nauczyć przekładun literackiego z jęz. angielskiego. To aż żałuję, że mojej mamie to powiedziałam, bo tylko od niej słyszę, że ja nie dam sobie rady, że ja nie jestem taka dobra z angielskiego itd. Kurcze, no pisałam maturę z angielskiego rozszerzonego i mi poszła całkiem dobrze (ja się ogromnie cieszyłam z takiego wyniku, szkoda, że tylko ja...), tłumaczę sobie sama z jęz. angielskiego, chcę zacząć oglądać filmy w jęz. angielskim, no i poza tym po to właśnie idę na studia, żeby nauczyć się tam dobrze tłumaczyć. To przecież to frustracji idze dostać od ciągłych takich rozmów...to lepiej już nic nie mówić, tylko robić swoje. Bo wsparcia to ja raczej nie otrzymam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, jest Pani wkurzona i smutna z powodu tego jak Pani mama odbiera wybory, które Pani dokonuje. Biegłość w języku obcym jest bardzo przydatna, gratuluje. W przypadku kiedy rodzice nie dają wsparcia, ale wymagają żeby być ich wierną kopią, dodatkowo zniechęcają zamiast motywować, może być też postawą rodzicielską sztywną i kontrolującą. Postaram się w najbliższym czasie o niej napisać. Powodzenia w planach :)

      Usuń
  2. Ojej, ktoś się nie wylogował z konta google.Ten powyższy post z oznaczeniem "Dariusz..." to ja napisałam ten post tzn. siouxie - Julia G. Nie zauważyłam, że ktoś się nie wylogował, a piszę z biblioteki. I chyba nie można tego komentarza usunąć, czy można? Ja w każdym razie nie wiem w jaki sposób to usunąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest opcja usuń, możesz usunąć ;)

      Usuń
    2. Nie mogę, bo wylogowałam się już z tego konta i jestem teraz zalogowana na swoim koncie i nie wyświetla mi się ta opcja: "Usuń".

      Usuń
  3. Jeju przecież to byłoby nudne jakby każde dziecko miało być kopiami swoich rodziców. Przecież równie dobrze różnice osobowościowe, temperamentalne, kulturowe czy jeszcze jakieś inne mogą być niezwykle interesujące i ciekawe, tylko że w mojej rodzinie nietety ale sie tego nie zauważa...Akceptacja, zrozumienie, wyobrażenie sobie punktu widzenia drugiej osoby, jej sposobu myślenia i odczuwania - przecież to zbliża, tworzy poczucie więzi. Ja nie wiem, czy to jest aż takie trudne, że nie można od czasu do czasu tej właśnie postawy i sposobu rozmowy - zastosować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnice, które wymieniasz są dość istotne dla rozwoju dziecka. Dobrze kiedy dziecko, które ma już dwadzieścia parę lat, usamodzielnia się i przestaje traktować rodziców jak małe dziecko, a zaczyna przedstawiać swoją autonomię uzurpując sobie prawo do własnego zdania jako osoba dorosła. Z tym, że modele komunikacji w rodzinie rzadko ulegają zmianie. Zamiast aktualizować koncepty z okresu dzieciństwa - gdzie dziecko wszystko przyjmuje z prawdę co powiedzą rodzice; później bycia nastolatkiem - gdzie człowiek wszystko neguje co powiedzą rodzice, aż do akceptacji - gdzie człowiek dorosły akceptuje wady i zalety i ma własne zdanie - rodzice po prostu nie chcą zaakceptować faktu, że ich dzieci nie są już na wcześniejszych etapach rozwoju, a komunikacja nie ulega zmianie, chociaż powinna.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Są oczywiście na to techniki, by myślenie uległo zmianie, ale to już coaching ;p

      Usuń
  5. No psychoterapia też ma na celu zmianę myślenia. Tylko, że zarówno na psychoterapię jak i na coaching trzeba mieć chęci się zapisać i na nie chodzić, a moje myślenie jest naprawdę w porządku, pani psycholog powiedziała mi ostatnio, że bardzo dużo dostrzegam w relacjach, i że wiem bardzo dużo o relacjach i takich różnych powiązaniach w mojej rodzinie, ładnie wyciągam wnioski itd. Dlatego ona próbuje mnie zachęcić do głębszego zrozumienia mojej mamy, a to jest trudne jeśli ja z mamą tak bardzo się różnimy (moja mama jest bardzo nieświadoma wielu rzeczy, a ja jestem bardzo świadoma wielu rzeczy i to się ze sobą gryzie).Moja mama chce przeczytać moją pracę, mam nadzieję, że to nie wpłynie na nią negatywnie, ale opowiadałam już mojej babci o mojej pracy i mam wrażenie, że to wpłynęło chyba pozytywnie, chociaż wiem, że raczej nie było dla niej to łatwe, bo co nie co sobie uświadomiła. Ja w mojej pracy też piszę m.in o postawach rodzicielskich i konfliktach małżeńskich i ich wpływie na dziecko itd. Znalazłam też taki film ("The sweetest gift"),w którym ukazana jest życie dwóch narodowo różnych rodzin (rodziny białej i czarnej), które obok siebie mieszkają i za sprawą dorastających dzieci, obie rodziny się ze sobą zaprzyjaźniają pomimo rasowych uprzedzeń, które panują w miejcowych zwyczajach.To może zaproponuję podczas świąt Bożego Narodzenia, żebyśmy go sobie obejrzeli całą rodziną. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pierwsza zasada to osoba musi chcieć się zmienić. Warto zawsze zadać pytanie czy musi się zmienić?

      Usuń
    2. Ja nie muszę się zmieniać. Jestem sobą, nie chcę się zmieniać. Tak samo jak ty wolisz pobyć trochę samej, żeby mieć czas dla siebie, tak samo ja chcę być taka jaka jestem. :) (ja też lubię od czasu do czasu, pobyć samej, ale uzgodniłam w końcu, że po 2/3 dniach bycia samej to jednak muszę gdzieś wyjść, z kimś porozmawiać, zadzwonić do kogoś, usłyszeć swój własny głos wypowiadający się do drugiej osoby, bo inaczej tracę tą równowagę w proporcji pomiędzy byciem samej, a byciem wśród innych.)

      Usuń
    3. Rozumiem, dobrze mieć jedną dwie trzy wierne przyjaciółki

      Usuń
    4. tak, jedną jeśli spotykałoby się z nią częściej, a trzy jeśli spotykałoby się z nimi rzadziej.:)

      Usuń
    5. Hehehe :) ja nie określam ilości, zazwyczaj idę w jakość interakcji

      Usuń
    6. To samo pani psycholog powiedziała o mnie, że też wolę jakość, niż ilość - w relacji :) Dlatego jak na razie nie mam przyjaciółki. :P Ale muszę przyznać, że z panią Agnieszką mam taki bliższy kontakt czasami, ostatnio to właśnie w rozmowie z nią mogłam się porządnie wypłakać. Całe szczęście, bo to taka ulga, wtedy jest, że jednak ktoś chce ciebie wysłuchać. :)

      Usuń
    7. chociaż przez telefon i na odległość, ale zawsze coś :)

      Usuń
    8. Ale trochę ilości też bym potrzebowała, ze względu na to, że gdybym miała dobry i częsty kontakt z osobami w moim wieku to wtedy wpływ negatywnych postaw rodzicielskich na mnie by się znacznie zmniejszył, byłaby większa proporcja w moich kontaktach z członkami rodziny i z osobami w moim wieku i wtedy to wszystko byłoby bardziej prawidłowe :) Dowiedziałam się tego z książki M. Ziemskiej dotyczącej postaw rodzicielskich :)

      Usuń
    9. a na pewno byłoby mi łatwiej,nie musiałabym tak bardzo walczyć o moją indywidualność i niezależność w rodzinie, bo wiedziałabym po obserwacji i rozmowach z osobami w moim wieku, jak być powinno, a tak to czasami nie mam dobrych argumentów,żeby mamie coś wytłumaczyć, uświadomić i wtedy rodzina niejako rości sobie prawo, do "narzucania mi swoich racji i przekonań." i czasami trudno mi jest samej - jedynie moim własnym myśleniem i świadomością - zmniejszyć wpływ tych postaw czy słów. Ale jakoś próbuję, staram się, jestem już na tyle świadoma, że nie jest mnie wcale tak łatwo "złamać". :)

      Usuń
    10. No i przy okazji jak sobie teraz tłumaczę i piszę o tych dzieciach wysoko wrażliwych, to niejako dowiaduję się pewnych rzeczy o sobie i jak sobie radzić w niektórych sytuacjach :D więc myślę, że wszystko idzie do przodu :)

      Usuń
    11. To dobrze, ciesze się :) Rówieśnicy są potrzebni do funkcjonowania, albo ktokolwiek z poza rodziny; jednak nie do końca jest tak, że komunikacja w rodzinie wówczas się poprawia, jest jedynie mniej czasu na tą komunikację, bo gadasz z innymi.

      Usuń
    12. no ale jak masz dobry kontakt tzn. przyjaźnisz się z konkretną osobą i rozumiecie się doskonale, rozmawiacie na podobne tematy, czujecie podobnie i macie podobny sposób myślenia, to czujesz się znacznie lepiej :)

      Usuń
    13. ale nie chodzi mi ogólnie o komunikację w rodzinie, tylko o postawę nadmierne wymagającą rodziców

      Usuń
    14. dobrze jest widzieeć i wiedzieć i czuć, że nie tylko ty nie uważasz tego za słuszne i właściwe, ale, że druga osoba w twoim wieku cię zrozumie i stanie po twojej stronie i powie, że wcale nie musisz od siebie wymagać Bóg wie czego, ani tym bardziej być taka jak rodzic chce, tylko robić swoje i już :)

      Usuń
    15. Taka wypowiedź drugiej osoby zawsze prostuje twoje myśli :) bo tak to byłabyś sama z tą myślą, a tak to wiesz, że nie tylko ty tak myślisz, ale że ktoś myśli podobnie jak ty. I to jest mega wspierające :)

      Usuń
    16. Nie do końca się zgodzę z tezą, że wówczas poprawiają się nadmierne wymagania rodziców, one nie tyle się poprawiają, co możliwe, że mniej je dostrzegasz, dobrze się bawisz to wspaniale, ale rodzice i tak mają cię pod kontrolą, tylko, że ty nie odczuwasz wtedy tego tak bardzo. Po prostu poprawia się samopoczucie, tak jak pisałaś i nic poza tym - ale po co coś więcej, jak właśnie o to szczęście chodzi?

      Usuń
    17. no właśnie o to chodzi. Tak w gruncie rzeczy to nie da się nic więcej zrobić, zostaje tylko terapia rodzinna - rodzica z dzieckiem lub uświadomienie wychowawcze rodzica przez psychologa/pedagoga lub jakąś jeszcze inną osobę.

      Usuń
    18. Ale to i tak jest bardzo wspierające, bo dzięki temu masz siłę, żeby samej spróbować poprawić coś w komunikacji w rodzinie i zbudować tą jakość :) a przynajmniej czujesz się pewniej, możesz się zdystansować od tego co ci mówią w rodzinie i ruszać własną drogą :)

      Usuń
    19. No dobra, nie do końca. Ale można próbować...

      Usuń
    20. Da się samemu wypracować, wystarczy stawiać odpowiednie pytania i odpowiadać na nie, rodzinnie, tzn. razem, każdy osobno, a następnie przedstawić. Samo uświadomienie sobie problemu dużo daje, dlatego stawianie odpowiednich pytań jest tak kluczowe.

      Usuń
    21. to by musiały być takie dłuższe rodzinne rozmowy, dyskusje, które by zwierały ten element "refleksji" :) można spróbować, ale jak mi zaraz wszyscy powiedzą, że nie mają czasu rozmawiać, bo mają według ich zdania ważniejsze sprawy do zrobienia i zaczną mi to argumentować, to znowu się zrobi z tego konflikt a nie zwyczajna, spokojna rozmowa. Ale oczywiście, tak jak piszesz najważniejszą rolę odgrywa umiejętne stawianie pytań i przeanalizowania różnych sytuacji czy poglądów itd., wspólnie razem, tak właśnie jest na sesji terapeutycznej. :) No cóż, moja rodzina nie jest zbyt refleksyjna, zawsze wynajduje sobie proste odpowiedzi i rozwiązania na wszystko, a przecież czasami trzeba trochę pomyśleć, uświadomić sobie co nie co.

      Usuń
    22. Jeju, 40 komentarzy :D Może byśmy zaczęły teraz jakiś nowy wątek? Bo ten temat wyczerpałyśmy chyba już do końca :D

      Usuń
    23. Macie może w poniedziałek i we wtorek jeszcze zajęcia na uczelni? Od kiedy dokładnie wam się zaczyna przerwa świąteczna? :)

      Usuń
  6. Ja sama proponowałam już mojej mamie, że mogłaby się zapisać na jakieś warsztaty wychowawcze lub psychologiczne, ale moja mama w ogóle się tą propozycją nie zainteresowała. Moja siostra proponowała już mamie terapię małżeńską, ale mama też nie okazała zainteresowania tym. W ogóle nawet moi dziadkowie, to byli powinni zapisać się gdzieś na terapię małżeńską, bo oni to żyją ze sobą w małżeństwie, ale prawie żadnego porozumienia między nimi nie ma. Z tego też powodu zarówno moja mama, jak i mój wujek (brat mojej mamy) nie mają wcale za bardzo takich pozytywnych wzorców wychowawczych, małżeńskich, i wzorują się jedynie na swoich rodzicach, którzy sami są w tych sprawach zagubieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coaching, psychologia i pedagogika prezentują wiele metod wychowawczych i komunikacyjnych, jednak społeczeństwo nie jest za bardzo uświadomione i uważa często, że bycie rodzicem nie wymaga kompetencji, tylko jest naturalnym procesem, a metody wypracowane przez specjalistów są zbędne. W ten sposób powielają schematy rodziców, którzy powielali schematy swoich rodziców i w ten sposób stosują schematy sprzed nie wiadomo ilu lat. Podczas gdy nauka idzie do przodu. Mają rację, że to naturalny proces, tyle, że ten naturalny proces można wspierać metodami, które uświadomią im błędy i ukażą sposoby innego sprawowania roli rodzica na danym etapie życia dziecka. Metod jest co nie miara także wybrać to też sporo czasu wymaga, żeby przeanalizować i wybrać...

      Usuń
  7. Eh, wydaje mi się, że ta rozmowa to raczej nie powinna odbywać się na blogu. Jest dosyć taka osobista...Może nie powinnam tak publicznie tego pisać.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to dość osobiste co piszesz

      Usuń
  8. Mam już internet, dokupiłam kilka Mbajtów dodatkowych do transferu. :)

    OdpowiedzUsuń