18 kwietnia 2015

Wodogłowie, aborcja Elżbieta Rogalska



Dzisiaj muszę poruszyć temat, ostatnio bardzo głośny. Mianowicie dotyczący profesora Chazana. Myślę, że zanim przedstawię możliwe stanowiska, warto wyjaśnić co to jest wodogłowie.
Wodogłowie- jest wrodzoną wadą rozwojową. Objawia się zwiększoną ilością płynu mózgowo-rdzeniowego w układzie komórkowym mózgu.  Pod wpływem ciśnienia płyn ten napiera na tkanki mózgowe i powoduje ich niszczenie. Co istotne wodogłowie może wystąpić w każdym wieku. Choroba ta dotyka jednak głównie noworodków.
W sprawie profesora Chazana, matka chciała dokonać aborcji. Warto wyjaśnić co to jest aborcja.
Aborcja- czyli wywołanie poronienia, zamierzone i przedwczesne zakończenie ciąży, czyli uśmiercenie dziecka.
Warto przytoczyć informacje z historii myśli pedagogicznej. W starożytności Spartanie zrzucali ze skał cherlawe narodzone dzieci, a więc uśmiercali je, tylko dlatego, że nie były silne. W dzisiejszym tzw. Cywilizowanym świecie ma to swoje odzwierciedlenie w aborcji oraz wyrzucaniu dzieci na śmietnik.
Zaistniałą sytuację można rozpatrywać z dwóch stron. Ze strony zgodnej z wolą matki – która chciała usunąć  (zabić) dziecko, ponieważ miało wodogłowie, albo ze strony zgodnej z decyzją lekarza- który poinformował kobietę, że w jego szpitalu aborcji się nie wykonuje.
Warto dodać, że prawo Polskie zezwala na aborcję jeśli dziecko jest chore i matka się zgadza na jego usunięcie. Matka powołuje się na cierpienie takiego dziecka. Patrząc w ten sposób, może żaden z nas nie powinien żyć, bo przecież każdy z nas cierpi – na szczęście medycyna podaje leki uśmierzające ból.  Matka powołuje się również na wygląd dziecka, że trudno jej było patrzeć - może to wynik juwenizmu, czyli kultu cielesności, to co inne wzbudza w nas odrazę i niechęć, każde odstępstwo do normy jest źle widziane. Matka powołuje się na fakt, że dziecko żyło bardzo krótko, więc równie dobrze mogła je zabić wcześniej – patrząc w ten sposób może w ogóle nie powinniśmy się rodzić przecież każdy z nas kiedyś umrze – co warto sobie uświadomić, nie jesteśmy wieczni.  Warto również wspomnieć o karcie praw dziecka śmiertelnie chorego w domu, która mówi miedzy innymi, że chore dziecko ma prawo do godności, szacunku[1], oraz o zbiorze praw umierających, które mówią miedzy innymi o prawie do bycia traktowanym jak żywa istota ludzka, prawie zachowania poczucia nadziei niezależnie od okoliczności, prawo do umierania w spokoju i z godnością[2].
Które prawo jest mocniejsze? Czy można wskazywać większą wartość, któregoś z praw, skoro każde z nich zostało ustanowione?
Dla przykładu, istnieją dzieci z wodogłowiem, które żyją po dziś dzień: link do historii rodzin i dzieci żyjących z wodogłowiem.
Pytania, czy w takim razie warto skazywać dzieci jeszcze nienarodzone na śmierć ? skoro istnieje szansa, że takie dziecko będzie żyło, a nawet rozwijało się tyle, że z opóźnieniem?  Można rozpatrywać tą kwestię również tak, czy warto takie dzieci rodzić skoro i tak umrą, ale powtórzę to co już napisałam wyżej: w takim wypadku czy warto w ogóle rodzić, bo każdy z nas umrze?
[1] E. Siwińska (2009), Jak rozmawiać z uczniami o końcu życia i wolontariacie hospicyjnym, red. J. Binnebesel, A. Janowicz, P. Krakowiak, Gdańsk.
[2] D. Kessler (1999), Śmierć jest częścią życia, Warszawa.


autor: Elżbieta Rogalska: z wykształcenia technik informatyk, pedagog. Pracuje jako copywriter - content marketer. 

Pedagog, technik informatyk. Publikowała na łamach: "Edukacja i Dialog", "Nestor" i licznych portalach edukacyjnych i poetyckich.
Zajmuje się tematyką:  Przywództwem w edukacji, Tanatopedagogiką, Ciszą w życiu i twórczości Janusza Korczaka, Sytuacją Szkoły Wyższej w Polsce, Michelem Foucaultem, Reportażem, Horrorem wampirycznym,  Mateuszem Grzesiakiem, Justyną Nowotniak, e-commerce, content-marketing, SEO.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz